Inspirujące Cytaty

Czas jest przyjacielem znakomitego przedsiębiorstwa, a wrogiem miernego.
Warren Buffett

Najnowsze artykuły:

RSS

Recenzja Tycoon City: New York

Tycoon City: New YorkCegiełka po cegiełce… budynek po budynku, dzielnica po dzielnicy… postaw Nowy York! Pociągająca wizja? Całkiem, całkiem. No to sprawdźmy czy aby na pewno.

Droga na szczyt

W trybie (jednym z dwóch) Buduj NY startujemy od zera. Na dobry start dostajemy kilka tysięcy zielonych, które mamy pomnożyć tak, aby dostać się na szczyt listy najbogatszych ludzi w Nowym Jorku. Przed tym czeka nas jednak dłuuuuga droga( mniej wytrzymali na pewno nie wyjdą z pierwszej dziesiątki ;)). W grę pomaga nam wejść na tyle dobry samouczek, że po jego przejściu nie będzie potrzeby zaglądania w instrukcję.

Gdy go ukończymy dostajemy serię zadań, które pomagają nam się lepiej zapoznać z systemem panującym w grze ( czyli, np. wykup kawiarenkę przeciwnika, zburz ją i postaw własną, itp.). Wszystkie one sprowadzają się w większości tylko do jednego - stawiania coraz to większych i potężniejszych budynków. O ile przez kilkanaście godzin gry sprawia to jakąś frajdę…… potem tylko nuży, czemu?

No to wybudujmy sobie Kościółek Greenwich…

Tycoon City: New YorkBudynków do wyboru jest teoretycznie wiele, ale w praktyce i tak 80% z nich będziemy mogli postawić dopiero później. Do wyboru będą nam dane restauracje, sklepy z kasetami wideo, biurowce, wieżowce. Czasami dostajemy możliwość wybudowania, któregoś z symboli NY. Są to jednak tylko krótkie przerywniki. Więcej różnorodności do gry wnoszą odblokowywane dzielnice – nowe i charakterystyczne dla danej dzielnicy budynki np. dla Chinatown małe sklepiki z tanimi akcesoriami itd.

Co pewien czas jesteśmy bombardowani zadaniami. Kilka z nich zasługuje na poświęcenie naszej uwagi np. musimy przygotować ulice na paradę Halloween. Gdy już odpowiednio je wystroimy, zostaniemy nagrodzeni możliwością obejrzenia tego święta. Chcąc, nie chcąc i tak od wykonywania zadać jesteśmy uzależnieni – dzięki nim zdobywamy ulepszenia, które są niezbędne do przyciągnięcia klienteli .

To teraz zagramy jak TPSA xD

Z czasem stajemy przed wyborem: budować dalej co nam się zapragnie, wykonywać zadania, odkrywać nowe dzielnice czy…. poświęcić się monopolizowaniu rynku. Prowadzenia prawdziwego monopolu jednak nie będzie – nie można ustalać cen za towary, za to niszczyć budynki konkurencji… i owszem ;) Załóżmy, że mamy zamiar prowadzić sieć włoskich restauracji.

Tycoon City: New YorkPo wybudowaniu odpowiedniej ich liczby dostajemy pozwolenie na postawienie wielkiej siedziby naszej firmy( z czasem się rozrastającej – dosłownie i w przenośni) Później budujemy coraz więcej restauracji, wciąż wedle tego samego schematu(chodzi głównie o ulepszenia), więcej i więcej…. I tu odpowiadam na pytanie zadane w końcówce 1 akapitu: po wykonaniu ok. 80 takich zabiegów trafia nas szlag, a gra traci sens – co z tego, że mamy coraz bardziej wypchany portfel skoro i tak prawie wszystko przeznaczamy na naszą sieć dla smakoszy włoskiego jedzenia?

Owszem, będąc upartymi moglibyśmy wybudować nową sieć, np. warzywniaków, ale zmieniłoby to tylko to, że mielibyśmy 2x więcej roboty. Niekiedy postawilibyśmy nowe centrum handlowe.. ale ile razy chcielibyśmy robić to samo (pomijam już kwestię zadań, co wy na to by bo raz piąty obejrzeć paradę Halloween)?

Warto się męczyć?

Tycoon City: New YorkJeśli nic by cię znudziło w prowadzeniu tego nudnego monopolu to… oby tak dalej, buduj włoskie restauracje aż do usr… śmierci. Może kiedyś będziesz No.1 na liście bogaczy NY.

Jeśli zaś jesteś normalnym graczem, możesz na chwilę odejść od swojego FPS’a i zainstalować Tycoon City New York, potraktować go jako miły przerywnik po ciężkim fragowaniu. W końcu kto nie chciałby poznać, prawie że od fundamentów, Nowego Jorku?

Specjalnie dla serwisu TycoonY.org przygotował: |Burza’P|!

10.08.2008. 18:05